Cierpliwość rodzicielska – lekcja, której wielu z nas nie dostało

Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego tak trudno nam być cierpliwymi wobec własnych dzieci? Dlaczego czasem chcemy, żeby „już coś umiały”, „robiły szybciej”, „nie popełniały błędów”? Może to dlatego, że sami w dzieciństwie nie dostaliśmy przestrzeni na naukę we własnym tempie.

Będąc dzieckiem, musieliśmy być dorośli

Wielu z nas dorastało w przekonaniu, że trzeba być „grzecznym”, „mądrym”, „samodzielnym” i „dorosłym” już od najmłodszych lat. W świecie, gdzie liczyło się szybkie dostosowanie do oczekiwań dorosłych, nie było miejsca na powolne odkrywanie świata.

„Jesteś już duży/a, powinieneś to wiedzieć.”

„Nie zachowuj się jak dziecko.”

„Dorośli tak nie robią.”

„Musisz się szybciej uczyć.”

Dzieciństwo często nie było etapem odkrywania, a bardziej treningiem do bycia dorosłym – jakbyśmy mieli przeskoczyć pewien naturalny proces. Nie było miejsca na błędy, upadki, próby.

A teraz? Teraz my, jako rodzice, często odruchowo powtarzamy ten schemat.

Dziecko uczy się w swoim tempie – pozwól mu na to i ucz je odpowiedzialności

Ostatnio, ucząc moje dziecko jazdy na rowerze, uświadomiłam sobie coś ważnego. Nie chodzi tylko o to, by nauczyło się pedałować. Chodzi o proces. O moment, w którym poczuje rower, zrozumie, jak się porusza, nauczy się równowagi.

Najpierw prowadzi rowerek obok siebie. Oswaja się z nim. Podejmuje odpowiedzialność – to jego rowerek, nie mój. Ja mu go nie niosę, nie wyręczam go. Gdy mówi: „Mamo, weź rowerek”, odpowiadam:

To twój rowerek, więc to ty decydujesz – albo go prowadzimy razem, albo zostaje tutaj.

Stawianie granic to także część cierpliwości rodzicielskiej – uczymy dziecko, że jego wybory mają konsekwencje. Dopiero potem, gdy poczuje się gotowy, wsiada na rower i zaczyna próbować pedałować. Gdybym chwyciła za kierownicę i prowadziła go na siłę, byłoby szybciej – ale czy on naprawdę by się nauczył? A może by się nawet szybko zniechęcił?

To samo dzieje się w każdej innej dziedzinie życia dziecka. Pamiętajmy, że dziecko nie musi od razu umieć, nie musi być perfekcyjne, nie musi działać jak my, dorośli. To my musimy nauczyć się cierpliwości – takiej, której często nie otrzymaliśmy.

Jak ćwiczyć cierpliwość rodzicielską?

✅ Zmień perspektywę – zamiast pytać „Dlaczego on/ona jeszcze tego nie umie?”, zapytaj „Czego teraz doświadcza? Jakie kroki już zrobił/a?”.

✅ Zaufaj procesowi – dzieci uczą się, ale we własnym tempie. Czasem zamiast „pchać” i „przyspieszać”, lepiej po prostu być obok i wspierać.

✅ Zwróć uwagę na swoje emocje – jeśli czujesz zniecierpliwienie, zatrzymaj się. Czy to twoje dziecko naprawdę „za wolno” się uczy, czy to twój wewnętrzny lęk przed „byciem niewystarczająco dobrym rodzicem”?

✅ Daj dziecku przestrzeń na błędy – pozwól mu próbować, odkrywać i uczyć się na własnych zasadach. Nie poprawiaj go za każdym razem.

✅ Otocz siebie współczuciem – jeśli złapiesz się na tym, że chcesz pospieszyć dziecko, nie obwiniaj się. To już jest ważny moment refleksji – zauważyłaś to. I następnym razem będziesz mogła zareagować inaczej.

Cierpliwość to proces – także dla nas, dorosłych

Każdy z nas ma w sobie pewne schematy wyniesione z dzieciństwa. Możemy się na tym złapać – na tym, że chcemy pospieszyć dziecko, poprawić, wyręczyć, żeby „było szybciej”. Ale jeśli w danym momencie się zatrzymamy i uświadomimy sobie:

Hej, właśnie działam z niecierpliwości, bo tak mnie nauczono, ale mogę to zmienić”,

to już jest wielki krok.

Nie chodzi o to, żeby być idealnym rodzicem od razu. Chodzi o to, by dzień po dniu robić małe kroki, budować cierpliwość, pozwalać dziecku być dzieckiem. A to procentuje – nie tylko w naszym macierzyństwie czy ojcostwie, ale w całym życiu. Bo cierpliwość, której uczymy się dziś, zaprocentuje także w naszych relacjach, pracy, a nawet w tym, jak traktujemy samych siebie na starość.

Twoje dziecko nie musi być idealne. Ty też nie musisz.

Nie musimy powtarzać schematów, które nam nie służyły. Możemy dać naszym dzieciom coś, czego my nie dostaliśmy – przestrzeń, wolność, cierpliwość i akceptację. I właśnie w tym momencie, gdy pozwalamy dziecku uczyć się we własnym tempie, uczymy także siebie – jak być rodzicem z otwartym sercem, a nie zegarkiem w ręku.

Bo rozwój – zarówno dziecka, jak i nas – nie jest sprintem. To podróż.

Roksana, mama 3-latka 🚀✨

1 myśli na temat „Cierpliwość rodzicielska – lekcja, której wielu z nas nie dostało

Zostaw odpowiedź